To było dziwne przedstawienie życia osób z małych tajwańskich wiosek, w których pełno jest nietypowych zwyczajów, zabobonów i zacofania kulturowego, które prowadzi często do makabrycznych sytuacji. W krótkiej historii mamy wszystko - legendę o topielicy ze studni, ducha wisielca, który może nawiedzić kogoś kto uratuje samobójcę, fantazje podłączona z przemocą seksualną i psychiczną, sąsiedzką niemoc i zarazem ignorancję przepełnioną kpiną i plotkarstwem, proces obróbki świni od momentu doprowadzenia jej do rzeźni do momentu wywiezienia na targ, obraz kobiety doprowadzonej do skrajności wspomnianą wcześniej przemocą i głodem oraz wiele innych wątków. Wszystko łączy się w obraz oderwanej od rzeczywistości społeczności, która nie wpasowuje się w żadne znane nam europejskie ramy.
Nie jestem pewien czy polecam, wziąłem tą książkę w ciemno z biblioteki po samym tytule, ale nie żałuję jej przeczytania :)