Uwielbiam książki Freidy. Każdą kolejną biorą w swoje ręce bez wahania, wiedząc że niezależnie od historii będzie trzymała wysoki poziom. Dobra fabuła, intryga, plot twist, uczucie ciągłego napięcia - to jedne z wielu składowych tych książek. W przypadku Nauczycieli jednak dostaliśmy tego wszystkiego mniej. Tak jakby z dobrego kina akcji przerzucić się na obyczajówkę, żeby nie powiedzieć paradokument. Historia rozkręca się ciekawie, dając nadzieję na mocne uderzenie, ale im bliżej finału tym emocje opadają. Zanika gdzieś całe napięcie, mikroskopijny plot twist nie szokuje, a zakończenie jest takie hmm, zwykłe. Książka się kończy, wszyscy żyli długo i szczęśliwe, do zobaczenia w następnym tytule.
Jeżeli czytasz tych parę zdań i zastanawiasz się czy zacząć przygodę z Freidą od Nauczycieli to sugeruje tego nie robić. Zostaw ją na koniec, a wcześniej nadrób znacznie mocniejsze pozycje jej autorstwa :)