🔥 Jako przedsmak kontynuacji, parę zdań o pierwszej części 🔥
Osoba na stanowisku pomocy domowej w bogatych domach z reguły przemyka za plecami gospodarzy. Pozostaje niezauważona, niczym duch wypełnia swoje obowiązki jak najmniej ingerując w życie domowników. Millie jest tego zupełnym przeciwieństwem.
Tuż po wyjściu z więzienia podejmuje pracę w domu bogatej pary, zyskując swój własny kąt w postaci pokoju na strychu. Pokoju, w którym mikroskopijne okno się nie otwiera, na drzwiach widoczne są ślady drapania, a zamek do ich zamknięcia znajduje się od zewnętrznej strony. To niepokojące, ale Millie nie ma wyjścia, jej przeszłość nie pozwala wybrzydzać.
Z początku normalna praca pomocy domowej przeradza się w niekończący się wir nietypowych zdarzeń. Pani domu zdaje się przejawiać klasyczne rozdwojenie jaźni - raz miła i troskliwa, za chwilę chamska, uprzykrzająca codzienne obowiązki Millie i wypierająca się własnych słów. Pan domu zaczyna wykazywać niezdrowe fascynacje gosposią, które nie pozostają bez odpowiedzi. A ogrodnik łamaną angielszczyzną ostrzega ją przed niebezpieczeństwem.
Z pozoru sielankowy dom zaczyna odkrywać przed Millie kolejne tajemnice, których poznanie będzie miało swoje konsekwencje. I to dość drastyczne, gdy dewizą jednego z bohaterów powieści jest „karanie wszelkiego nieposłuszeństwa adekwatnie do wykroczenia”.
Jak na jej pracę wpłynie ukrywana choroba psychiczna właścicielki? Czy drzwi do jej pokoju zatrzasnęły się przypadkowo? Jaki udział w całej historii ma małomówny Enzo? Jaki cel w zatrudnieniu byłej kryminalistki miała Nina? Czyje ciało znaleziono na strychu?
Wszystkie powyższe pytania prowadzą do szokującego finału, który każdego rozłoży na łopatki. Wzorowo prowadzona historia i budowane napięcie znajdują swoje ujście w sposób, jakim nie pogardziłby Alfred Hitchcock. Dodając do tego rewelacyjne zbudowane postaci, które wzbudzają w nas prawdziwe emocje, mamy mistrzostwo z gatunku thrillerów.
📙 „Pomoc domowa”
⭐️ W mojej skromnej 10-stopniowej skali 9/10‼️