To było to. W porównaniu do czytanego ostatnio "Z mgły zrodzonego", tutaj bawiłem się znacznie lepiej. Nie czułem tego całego nadęcia, męczącej intrygi i przesadnej dawki informacji. Tutaj wpadamy od razu w wir akcji, zaskakujących sytuacji, które spadają znienacka na głównych bohaterów. Mamy faktyczną przygodę dwójki zawadiaków, którzy wpadają w kolejne kłopoty niejako na własne życzenie. Nie ma przesadnych opisów świata, nudnego wprowadzenia, jest akcja, która wyraża wszystko co powinniśmy wiedzieć, wprowadzając nas idealnie do tego świata. Oczywiście w tle jest intryga, coś przecież musi napędzać nawet i najprostszą przygodę, ale jest podana na tyle interesująco, że chętniej przeskakujemy przez kolejne strony zastanawiając się co będzie dalej. A trochę się tutaj dzieje - mamy walkę, mamy zalążki pradawnej magii, mamy dużą dawkę humoru i śmiesznych sytuacji. Daje to możliwość zżycia się z bohaterami, poczucia, że każdy z nich jest inny, każdy ma do odegrania jakąś rolę, a nie bycie tylko pionkiem w wielkim planie. Jak po kolejne tomy "z mgły" nie planuję póki co sięgać, tak drugi tom "odkryć" wpadnie bardzo szybko :)