Rewelacja. Nie wiem jak Marcel Moss to robi, ale każda jego kolejna książka jest jak złoto. Wciąga jak niejeden paradokument na Polsacie, trzyma w napięciu jak najlepszej klasy thriller i funduje zakończenie którego nie powstydziłbym się Alfred Hitchcock. Oczywiście nie zawsze są to przesadnie rozbudowane historie czy skomplikowane wątki, ale historia jest na tyle intrygująca i wzorowo dawkująca napięcie, że czyta się to rewelacyjnie. Nie inaczej jest tym razem - uczucie zaszczucia krzywdami wyrządzonymi w dzieciństwie, zemsta kiełkująca w sercu dorosłego już człowieka i choroba żony, która całkowicie wykrzywia mocno już skrzywioną psychikę głównego bohatera, sprawia że w napięciu czekamy na finał historii. Najlepiej krwawy finał, który da ujście negatywnym emocjom i przywróci światło w sercu. I niezależnie od tego czy finał spełnia moje czy Wasze oczekiwania to ma się wrażenie, że nie mógł być inny i pasuje idealnie do ostatniej kropki. Uwielbiam 🥰