Wybrałem ten tytuł po polecaniach książek krótszych niż 200 stron. Stron było mało, ale były intensywne i wyładowane emocjami. Nie czułem się jakbym czytał wymyśloną historię, a prawdziwą przygodę autora, który doświadczył wszystkiego na własnej skórze. Nie ma tu wybuchów, nie ma wartkiej akcji, ale jest stopniowo budowane napięcie, zarysowane różnice klasowe i rasowe w tamtych latach, a także pokaz siły marzeń i przyjaźni między dwojgiem ludzi. Przyjaźni skomplikowanej, wyboistej, ale prawdziwej, która trwa na dobre i na złe wbrew wszelkim okolicznościom. A te prowadzą bardzo szybko do smutnego finału.