Kolejna pozycja autora, po którą sięgnąłem tuż po „Wróć przed zmrokiem”. I kolejna, która po pierwszych stronach wciągnęła mnie na tyle, że pochłonąłby ją w parę dni. Historia Bartholomew trzyma w napięciu i intryguje od pierwszych stron na start podsuwając nam pytania - o co tu chodzi? dlaczego ktoś płaci za pobyt w takim miejscu? - na które chcemy jak najszybciej znaleźć odpowiedzi. Niestety, od połowy książki czar pryska i można dość dokładnie domyśleć się zakończenia, które początkowo wydaje się sztampowe. Na szczęście na koniec pojawia się ale twist, który delikatnie zmienia zakończenie względem naszych wyobrażeń, ale na tyle nieznacznie, że pozostawia nas z uczuciem niedosytu. Warto zapoznać się z tą historią, ponieważ jest naprawdę bardzo przyjemnie napisana, ale nie ma co nastawiać się na niewiadomo jakie napięcie i emocje, zwłaszcza że główna bohaterka potrafi czasem zirytować.