Adoptowanie kilkuletniego dziecka wiąże się z problemami adaptacyjnymi. Adoptowanie kilkuletniego dziecka po traumatycznych przejściach wiąże się ryzykiem, ciągłą walką o nauczenia dziecka obowiązujących zasad społecznych i rodzinnych. A jak się okazuje, nawet z zagrożeniem dla życia domowników.
Hannah i Chris adoptują 6 letnią Julie po tym, jak trafiła do ich szpitala wychudzona, z licznymi obrażeniami i połamanymi kończynami. Jej matka nie żyje, a poszukiwania jakichkolwiek członków rodziny mogących się nią zająć nie dają rezultatu. Podobnie jak poszukiwania sprawcy.
Dziewczynka od pierwszych chwil przywiązuje się do Chrisa i automatycznie staje się jego oczkiem w głowie. Nie zważa on na żadne negatywne zachowania dziecka, uwagi zwracane przez żonę czy stan do jakiego doprowadza to ich rodzinę. Po wielu trudnych miesiącach, w jego oczach Julie dalej jest straumatyzowany dzieckiem po przejściach, któremu trzeba pomóc, a w oczach Hannah demonem wcielonym, który czyha na ich życie.
Wszystko jest efektem maski jaką przybiera dziewczynka - z jednej strony miła i kochana córeczka tatusia, z drugiej strony przejawiająca agresję, zachowania destrukcyjne dla siebie i otoczenia, maltretowanie zwierząt czy koleżanek w przedszkolu. A wszystko to wycelowane szczególnie w Hannah. Zwłaszcza w momencie, gdy w domu pojawia się kolejne dziecko.
Idealne dziecko to w mojej ocenie wzorowy thriller psychologiczny. Klimat wycieka tutaj z każdej ze stron, poczucie zaszczucia przez własne dziecko powoduje ciarki na plecach, a sposób przedstawienia całej historii nie pozwala się od niej oderwać. Dosłownie czujemy się tak jakby Hannah i Chris byli prawdziwi i opowiadali nam swoją historię.
Wszystkie opisy są mocne, dosadne. Dobitnie pokazują efekt powolnego rozpadu małżeństwa i życia rodzinnego Hannah i Chrisa. Nieudolność działania instytucji opieki społecznej, trybików wielkiej maszyny, w którą wpadli. A także rozpad psychiki Hannah, jej lęk o życie własne i własnej rodziny, będące efektem dziecięcej manipulacji, okręcenia sobie Chrisa wokół palca i jego braku wiary w kolejne terapie, wątpliwości własnej żony czy sugestie psychologów.
Dla niego jego nowa córeczka to skarb. Nie spodziewa się do czego doprowadzi wypieranie przez niego rzeczywistości. A w niej nikt nie jest bezpieczny.