Do twórczości Kinga wróciłem po długich latach i ze wspomnieniami jego horrorów czytanych w dzieciństwie w lokalnej bibliotece. Te wspominam bardzo dobrze, jako jedne z najlepszych przeplatanych w tamtych latach równie dobrymi pozycjami od Barkera, Mastertona etc. Mix Kinga z fantasy z początku nie wydawał mi się dobrym wyborem na odświeżenie jego twórczości, obawiałem się zaburzenia swoich wspomnień o Mistrzu Grozy, ale to co stworzył.. majstersztyk. Historia jest poprowadzona tak dobrze, że wciąga od pierwszych stron i nie puszcza do samego końca pomimo tego, że chyba przez połowę z nich książka nie dotyka prawie wcale gatunku fantasy. Mimo to idealnie prowadzi wątki, wprowadza w całą historię przeróżnymi anegdotami, dopiskami i świetnym prowadzeniem narracji przez głównego bohatera. A to co się dzieje w drugiej części skupionej już na kwestiach fantasy to trzeba zobaczyć na własne oczy, dość powiedzieć że to jedna z niewielu powieści fantasy, w których byłbym gotów uwierzyć, że gdzieś tam w naszym świecie jest takie magiczne przejście, o którym pisze King. Oba światy przeplatają się tak dobrze, tak przyjemnie są opisane, że ma się wrażenie obcowania z prawdziwą historią. Oczywiście minusów też nie zabrakło, najwiecej zastrzeżeń miałem do postaci biorących udział w historii, którzy w części fantasy nie zostali jakoś specjalnie scharakteryzowani przez co nie ma możliwości życia się z żadną z nich - podchodzi się do nich zupełnie bezinteresownie. Podobnie zakończenie okazało się takie, hmm.. zwyczajne. Ot w ogromnym skrócie - idą, idą, idą, puf, koniec. Liczyłem na coś bardziej spektakularnego, mocne rozpisanie sceny finałowej, może konkretnej walki lub jakiegoś dosadnego dialogu, a dostałem lekkie zakończenie jak z filmu sensacyjnego. Nie było złe, ale było jak dla mnie zbyt proste i mdłe, jakby ktoś podszedł, wylał na całą, dobrze prowadzoną od początku historię taczkę betonu (tak..), zgasił światło i wrócił do rzeczywistości. Można było to zamknąć lepiej, ale to i tak nie zmienia faktu, że w gatunku lekkiego fantasy to jest moje top 1 w tym roku.