Trzeci ostatni tom serii, zakończenie historii Mii, koniec walki dobra ze złem lub większego zła z mniejszym złem - zależy jak kto uważa. Liczyłem na mocne uderzenie, zwieńczenie serii które zapamiętam na długo, a dostałem.. nic specjalnego. Cały tom męczyłem przez ponad 2 tygodnie, przebijając się przez - podobnie jak w 1 tomie - denne przypisy i przypomnienia. O ile dla kogoś kto czytał kolejne tomy na premierę takie przypomnienia mogły mieć sens, o tyle dla kogoś kto po latach siada ciągiem do trzech tomów jest to męczące. Autor cały czas wraca do opisów poszczególnych postaci, kim byli, co zrobili w poprzednich tomach, jak wpływali na decyzję Mii etc., co sztucznie wydłuża historię. Historię, która niestety również nie porywa, zwłaszcza wspominanym zakończeniem. Jay stara się budować klimat, szykuje czytelnika ma mocne uderzenie, końcowe starcie odwiecznych wrogów, które zostaje rozpisane na - jeżeli dobrze pamietam - jednej stronie. Opis walki jest tak miałki, tak płytki, że może się zrobić przykro. Nie ma porównania względem opisów walk z poprzednich stron, które emocjonowały i trzymały w napięciu. To jedno z najgorszych zakończeń serii jakie dane mi było czytać i pomimo, że historia wszystkich tomów została bardzo fajnie przemyślana to szkoda mi czasu, który poświęciłem na jej zwieńczenie. Nie pomaga również przypis autora na koniec tomu, w których chwali się on mocnym zakończeniem całej serii - nie wie, albi czytaliśmy zupełnie inne książki, albo autor popadł w przesadny samozachwyt. Co zresztą pokazuje bonusowym rozdziałem, sceną wyciętą z książki, która w 70% składa się ze skopiowanych stron z 3 tomu i krótkim opisem sceny erotycznej. Niestety, słabo..