Obcowanie z tą książką to był prawdziwy horror. Niestety nie ze względu na gatunek i opowiedzianą historię, a jej styl. Nużące, rozwlekłe i wielokrotnie powtarzane teksty (szczytem było powtórzenie na 2 stronach z rzędu 3x informacji o tym co stało się 50 lat temu, tak jakby czytelnik był idiotą z krótką pamięcią) na przestrzeni całej książki, dawały wrażenie czytania jakiegoś marnego debiutu nastolatka. Kiepsko zarysowane postacie, irytująca główna bohaterka gadająca sama ze sobą oraz mozolny i chaotyczny zarazem bieg wydarzeń odrzucały od dalszego czytania. Przemogłem się tylko dlatego, że nie lubię zostawiać książek nieprzeczytanych i mimo wszystko daje im szansę, licząc na rozwinięcie w drugiej połowie.
Niestety tutaj nudno było praktycznie do samego końca. Całość uratowało jedynie zakończenie mimo wszystko unikatowej historii (za które daje gwiazdkę więcej), które z jednej strony fajnie się domyka, a z drugiej daje furtkę do kontynuacji. Szkoda, że historia nie wyszła spod innego pióra, bo na pewno byłoby przy czym się bać, a tak zostajemy ze zmarnowanym potencjałem, które niestety nie jest warte wspominanej kontynuacji.